Ile razy można komuś mówić, że nie życzę sobie robienia mi fotek? Wiem, że paparazzi zarabiają na tym, ale czy fakt, że jestem sławna czyni mnie własnością publiczną? Jest wiele gwiazdeczek, które zabijają się wręcz o to, by cos o nich napisano w prasie kolorowej, ale ja do nich nie należę. Śmieszne filmiki, w których grywam nie należą przecież do klasyki kina, trudno nawet nazwać je komediami, to po prostu krótkie scenki, które wymyślamy z mężem, nakręcamy i ładujemy do Internetu. Fakt, stały się tak popularne, ze o przygodach mojej bohaterki stworzona nawet gry online, ale ja nadal jestem zwykłą dziewczyną, która chce prywatności. Nie spodziewałam się, że te filmiki przyniosą nam taki rozgłos i pieniądze, to miała być po prostu dobra zabawa. Wszystko zaczęło się od tego, że mój mąż dostrzegł dużą dawkę humoru w fakcie, że jestem niezdarą. Wciąż się potykam, cos tłukę, albo nabijam sobie guza. A że dobry humor jest tym, co tygrysy lubią najbardziej, to zamiast się wkurzać, zaczęliśmy się z tego śmiać. Trzeba przyznać, że gierki online z moim udziałem sprawiły, że już do końca życia nie będziemy musieli martwić się o pieniądze, bo płaca nam za to krocie, ale ja jednak lubię być anonimowa, a nie wciąż fotografowana.
Archiwum dla grudzień, 2007
disco polo
Disco polo to moje przekleństwo. Kidy byłam młoda, założyłam ze znajomymi zespół w czasie studiów, żeby sobie dorobić. Śpiewaliśmy i graliśmy weekendami na weselach, czasami na jakichś imprezach plenerowych. Znalazł się kiedyś na takim weselisku producent muzyczny, który zaoferował nam całkiem niezłe warunki na nagranie albumu disco polo. Byliśmy zachwyceni, bo to oznaczało, że wreszcie zarobimy jakieś porządne pieniądze. Nie myśleliśmy wtedy, z czym będzie się wiązała taka decyzja. Teledyski, koncerty, fani, to sprawiło, że życie stało się łatwiejsze i całkiem przyjemne, choć tak naprawdę muzyka, którą tworzyliśmy była czymś zupełnie innym, niż to, czego sami słuchaliśmy. Po paru latach ten rodzaj muzyki przestał być popularny i ta era się skończyła, ja zostałam na uczelni, zrobiłam doktorat, znajomi też się ustatkowali. Problemy zaczęły się niedawno, gdy zapragnęłam zostać posłanką. Wtedy wszyscy przypomnieli sobie o mojej muzycznej przeszłości, wszędzie ukazywały się darmowe piosenki, mp3 z moimi starymi nagraniami i karierę polityczną trafił szlag. Nikt przecież nie zaufa gwieździe z lat osiemdziesiątych! Cholera jasna, darmowa muzyka zniszczyła moją karierę polityczną!